CZYTASZ = KOMENTUJESZ :3
Czyli park, o 13:00? - usłyszałam znajomy głos w telefonie.
- Tak, do zobaczenia - rozłączyłam się.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i podbiegłam do szafy. Wyjęłam z niej białą bokserkę z napisem "NO MORE" i szorty. Szybko przebrałam się w te ciuchy. Do nich dobrałam czarne Conversy i wyszłam z domu. Potruchtałam leśną ścieżką w stronę parku. Kiedy byłam na miejscu rozejrzałam się dookoła. Siedział na ławce. Wyszczerzyłam się mu na powitanie.
- Cześć słońce - przywitał mnie radosnym uśmiechem.
- Hej skarbie - odpowiedziałam.
Nie, nie byliśmy parą, choć mogło się tak wydawać, po tym, jak do siebie mówiliśmy. Ah, coś typu "misiu", "skarbie" itp. Ale my tylko tak mówimy. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Tak więc, co miałeś mi powiedzieć? - zapytałam.
- Shereene, mam dziewczynę.
CO?! Harry MA DZIEWCZYNĘ?! To nie wydawało mi się takie normalne. Ten Hazz, ten niebezpiecznie bezpieczny chłopak, miły tylko dla mnie...
- To świetnie! - udałam uśmiech.
- Nazywa się Skylet... Ona jest taka cudowna... Musicie się poznać! - Harry był taki zaaferowany, że nie zwrócił uwagi na to, że inni ludzie się na niego gapią.
W pewnym sensie byłam zazdrosna. Nie żebym była zakochana, czy coś, ale nie wyobrażam sobie Harry'ego z inną laską.
Potem długo gadaliśmy o tej całej Skylet, czym ona się zajmuje, jaka jest... Powiedziałam, że muszę już lecieć.
Pożegnałam się i poszłam. Kiedy byłam znacząco daleko od Harry'ego wyjęłam telefon i wykręciłam właściwy numer.
- Halo? - usłyszałam znajomy głos.
- Hej, to ja Shereene, jesteś w domu?
- O Sher, jestem kochanie, a coś się stało?
- U ciebie ci powiem.
- Ok, czekam.
- Do zobaczenia.
*W domu Malika*
- Hej Zayn
Mulat przybiegł z salonu i przytulił mnie.
- Na pewno nic ci nie jest? - zapytał zatroskany.
- Nie, jest spoko.
- Chodź, wszystko mi opowiesz.
Zayn był totalną odwrotnością Harry'ego. Malik był opiekuńczy i spokojny, a Harry niebezpieczny i imprezujący. Ale oboje byli dla mnie bardzo ważni. Oni byli częściami mnie, a może to ja byłam mieszanką ich charakterów..?
- Napijesz się czegoś? - przerwał moje rozmyślania Zayn.
- Nie, dzięki.
- To opowiedz co się stało...
- Ale to nic takiego... Ale ok. No więc Harry mi powiedział, że ma dziewczynę. A ja jestem zazdrosna, chociaż nie jestem w nim zakochana i nie wiem co mam myśleć... Czy ja nie zwariowałam?? - zapytałam wycierając jedną głupią łzę, która wymknęła się z mojego oka.
- Sher, nie płacz... I nie martw się, ty też znajdziesz sobie kogoś, a jak nie znajdziesz, to będę czekał na ciebie przez całe życie. Spójrz, wszystko czego potrzebujesz, masz tutaj: mnie, dom, jedzenie i miłość.
Zayn trafił w sedno. Czy on nie czytał w moich myślach??
--------------------------------------------------------------
Nie podoba mi się ten rozdział :/ I jest mega krótki, ale spoko, bo się dopiero rozkręcam :D
xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz